Ekran, czyli walka pomiędzy starą a nową technologią

W świecie elektroniki od kilku lat niepodzielnie królują ekrany ciekłokrystaliczne. Ta nowoczesna technologia, pozwalająca na uzyskanie zupełnie płaskiego kształtu przez nasz telewizor, zdominowała rynek nadzwyczaj szybko. W sklepach nie dostanie się dziś już żadnego telewizora kineskopowego, chyba że w Indiach czy Afryce. Ale ten, kto sądziłby, że ta technologia zupełnie już zanikła, bardzo by się mylił. Jedynym szańcem, gdzie kineskopy się dobrze okopały i odpierają natarcie ciekłokrystalicznych wyświetlaczy, to specjalistyczne monitory dla grafików. Właśnie kineskop oferuje nam nadal nieosiągalną dla nowoczesnych wyrobów paletę wyświetlanych barw. Pomimo starań producentów LCD i LED, uzyskane w nich barwy są nadal nienaturalne i dalekie od oryginału w naturze. W przypadku pracy grafików, chcących uzyskać dany odcień jakiejkolwiek barwy, takie przekłamania są całkowicie niepożądane i niedopuszczalne. Właśnie dla nich produkowane są ciągle modele o kształcie pudła, z tradycyjnie wypukłym tyłem. Jest to doskonały przykład na to, że w przypadku pojawienia się jakiejkolwiek nowinki technologicznej, nie należy bezkrytycznie odsuwać tego, co już sprawdzone. Wcześniej taki przypadek miał miejsce wśród producentów wysokiej klasy sprzętu grającego. Stare, pamiętające jeszcze ubiegłe stulecie tranzystory, lepiej oddawały naturalne brzmienie dźwięku niż najnowocześniejsze układy scalone. Poza tym moda lubi powracać, czego dowodem są znów dobrze rozchodzące się adaptery, jakże lubiane przez nasze babcie i rodziców.